WOKÓ Ł S Z L A K U L I C Y J S K I E G O

W Y B R Z E Ż E W Ö L Ü D E N I Z

Można zaczynać! Żółta brama, napis – Szlak Licyjski. Ponad 500 km, miliony kroków przez historię prawie wszystkich starożytnych cywilizacji, które pojawiały się i znikały w basenie Morza Śródziemnego. Biało–czerwony znak na skale, żółta tablica z odległością i nazwą etapu towarzyszą nam na szlaku. Po drodze miejsca przyprawiające o zawrót głowy. Trzeba się zatrzymać, wyjąć aparat. I zrobić zdjęcie.
Fot. Piotr Trybalski

PA R A LOT N I Ą Z G Ó R Y B A B A D AG I

Wyrasta na prawie dwa tysiące metrów, tuż przy brzegu Morza Egejskiego. Codziennie wdrapują się na nią busy pełne ludzi. W miejscu startu, pod szczytem, jest wietrznie i tłumnie. Po kolei podnoszą się skrzydła paralotni. Raz, dwa, trzy – biegniemy! I do góry! Wiatr szumi pomiędzy linkami, pilot „na żaglu” zdobywa wysokość. Już ponad szczytem, dwa kilometry nad wodą. A potem godzina powietrznych rozkoszy. I lądowanie na miejskiej plaży w Ölüdeniz.
Fot. Piotr Trybalski

Z ATO K A M O T Y L I

Odcięta od cywilizacji, broni do siebie dostępu. Każe schodzić stromym zejściem albo płynąć łodzią z pobliskiego Ölüdeniz. Na jej urok trzeba sobie zasłużyć. Na dole jest cicho, tylko fale i wiatr. I motyle, których można tu spotkać tysiące. A jeśli ktoś zostanie do nocy – będzie sam, na swojej prywatnej, najpiękniejszej plaży Licyjskiego Szlaku.
Fot. Piotr Trybalski

W I D O K N A D O L I N Ę K A B A K

Szlak prowadzi ostro do góry. Jest kręty, zacieniony. Przecina strome osypiska skalne, kluczy pomiędzy czerwonymi pniami sandałowców. W końcu, nie za szybko, wspina się na pierwsze miejsce widokowe. Turkusowa woda, wiatr. Można odpocząć. Napić się, coś zjeść. A potem znów i znów, widok za widokiem. Największa nagroda dla piechura.
Fot. Piotr Trybalski

W I D O K Z Y E D I B U R U N L A R

Są jak palce mitycznego stwora, który próbuje zagarnąć morską wodę. Rozczapierzone, wcinają się daleko w morze. W ciepłym świetle zachodzącego słońca znikają powoli, chowają się w ciemności. Potwór zapada w sen, a słońce chowa się za horyzontem. Rano słońce pojawi się z drugiej strony, wybuchnie jasnym światłem. I szybko okaże się, że rozpalone skały półwyspów otacza turkusowa woda. W jednej chwili zniknie cały strach wieczora.
Fot. Piotr Trybalski

A K W E D U K T W D E L I K K E M E R

Z Islamlar do Patary. 22,5 kilometra, tysiące kamiennych bloków z precyzyjnie wydrążonymi otworami. W środku ceramiczne rury. Wszystko idealnie spasowane, tak aby nie wyciekła ani kropla. A po drodze – odwrócony syfon, konstrukcja, która pozwalała na zwiększenie ciśnienia wody, dostarczanej do królewskiej Patary. Inżynieria sprzed dwóch tysięcy lat.
Fot. Piotr Trybalski

W Y D M Y W P ATA R Z E

Krok, potem kolejny i jeszcze jeden – kilkaset metrów i trochę w prawo. Potem do góry po osypującym się piasku. W dół, w zacienioną dolinę i znów do góry. Piasek przesypuje się pomiędzy palcami, tworzy zmarszczki czesane przez wiatr. Jest jak na pustyni. Jedynie morze na horyzoncie i sosnowy las z drugiej strony uspokajają ten pustynny krajobraz. Najlepszy widok – z samego wierzchołka, z piaskowej grani, o zachodzie słońca.
Fot. Piotr Trybalski

P L A Ż A K A P U T AŞ

Jeden samochód, drugi, potem trzeci i kolejny. Zwalniają, pasażerowie zerkają przez okno, a kierowcy instynktownie szukają miejsca, by się zatrzymać. Taka niespodzianka za zakrętem! Nikt się nie spodziewał! Wystarczy zaparkować, zejść, pokonując kilkadziesiąt metalowych stopni i już można zanurzyć się w turkusie wody. Chociażby na chwilę zrobić przerwę w podróży.
Fot. Piotr Trybalski

M A R I N A W K A Ş

Rzeczy, które dobrze znamy wyglądają zupełnie inaczej z powietrza. Kształty, kolory i perspektywa sprawiają, że zaczynają przypominać plac zabaw dla dzieci – miniaturową rzeczywistość, ułożoną ręką jakiegoś olbrzyma. Pewnie dlatego paralotniarze z Kaş tak bardzo lubią zabierać w powietrze turystów. Potem patrzą na nich, na te miny zdziwione, oczy uradowane, ciesząc się, że mogli komuś pokazać zupełnie inny świat.
Fot. Piotr Trybalski

G RO B O W C E – M Y R A

Wielka skała z grobowcami tych najważniejszych, którzy tworzyli Unię Licyjską – związek miast, coś na wzór Unii Europejskiej – robi wrażenie. Tuż obok jest wielki amfiteatr z czasów rzymskich, w którym można spokojnie usiąść i podumać. Dla jednych będą to zwykłe kamienie, ot relikty przeszłości. Dla innych miasto – metropolia odwiedzana przez Germanika – ojca chrzestnego Kaliguli, św. Pawła, cesarza Hadriana, Teodozjusza II, św. Mikołaja. Ponad dwa tysiące lat fascynującej historii. Na wyciągnięcie ręki.
Fot. Piotr Trybalski

L ATA R N I A M O R S K A G E L I D O N Y A

Jeszcze kawałek, kilka zakrętów przez sosnowy las. Igliwie pachnie rozgrzane słońcem, drzewa dają cień. Jest upalnie. Kamienny trakt dawnego szlaku, którym kupcy wozili na osłach towary prowadzi delikatnie do góry. W końcu jest, budynek latarni. Do zachodu słońca jeszcze chwila, jest jeszcze czas. Można znaleźć najlepsze miejsce, najlepszy widok i czekać na pożegnanie dnia. Wiatr delikatnie marszczy powierzchnie morza. Słońce powoli zachodzi, malując ciepłymi barwami skały.
Fot. Piotr Trybalski

O G N I E C H I M E R Y – Y ANARTAŞ

Najlepiej widać je w ciemności – zaraz po zachodzie słońca. Wówczas Chimera – mityczny stwór o głowie lwa, ciele kozła i ogonie węża – zieje ogniem. Próbuje wyjść, wydostać się z niewoli i zemścić na Bellerofoncie, który pokonał ją na skrzydlatym koniu – Pegazie. Od tysięcy lat, wciąż próżny to trud.
Fot. Piotr Trybalski

W S P I N AC Z K A W G E Y I K B A Y I R I

– Daj blok! – ktoś krzyknął. Zawisł na linie. Asekurujący powoli wypuszcza linę z przyrządu asekuracyjnego. Tym razem się nie uda, droga nie puści, za trudna. Trzeba spróbować jeszcze raz, ale teraz chwilę odpocząć, na dole. Mimo przegranej – uśmiech na twarzy. Krótkie spojrzenie przed siebie, na okolicę, krajobraz. Toż to Eldorado, ponad tysiąc dróg wspinaczkowych prawie w jednym miejscu. Gdy jedna nie puści – zawsze można wybrać inną, prawda?
Fot. Piotr Trybalski

R A F T I N G N A R Z E C E K Ö P RÜ L Ü

Przed każdym bystrzem, progiem na rzece rośnie adrenalina. Sternik krzyczy – wiosłujemy! Wpadamy na próg! Woda porywa raft, chce zepchnąć na brzeg, wywrócić. Walczymy, wiosłując na komendę. Lodowata woda wlewa się do środka, każdy jest mokry od stóp do głów. Uf! Udało się, przeszliśmy. Teraz chwila spokoju, parę zakrętów. Powierzchnia rzeki jest płaska jak stół i butelkowo zielona. Raft płynie wolno, dostojnie, słońce szybko suszy kamizelki ratunkowe. Tymczasem sternik zmienia pozycję, siada na krańcu pontonu i mocniej ściska wiosło. Już za chwilę wszystko zacznie się na nowo!
Fot. Piotr Trybalski

P L A Ż A M I E J S K A W A N T A LY I

Stare miasto, nowoczesne centrum, niewielki port z knajpkami i najlepszymi owocami morza w regionie. Butikowe hotele wciśnięte w kamienne mury i rodzinne apartamentowce z basenami. Do tego długa plaża, a dalej ogromne urwisko, malowane kolorami zachodzącego słońca. Tu kończy się Szlak Licyjski. Wreszcie można sobie pozwolić na leniwy wypoczynek.
Fot. Piotr Trybalski

AUTOR ZDJĘĆ I TEKSTÓW:
Piotr Trybalski – fotograf, dziennikarz i podróżnik, autor książek. Od blisko 20 lat podróżuje i fotografuje, publikując m.in. w National Geographic Traveler, Outside Magazine, National Geographic, Podróżach, Kaleidoscope, Witaj w Podróży, Przekroju, Polityce. Zdobywca tytułu Travel Photographer of The Year 2014, laureat konkursów: Grand Press Photo, Wielki Konkurs Fotograficzny National Geographic, Outdoor Photographer of The Year. Autor bestsellerowego poradnika „Fotograf w podróży”, prowadzi warsztaty fotograficzne w Polsce i zagranicą oraz blog www.FotografwPodrozy.pl.
ORGANIZATOR WYSTAWY:
Biuro Radcy ds. Kultury i Informacji Ambasady Turcji otwarte w 2002 roku w Warszawie, jako przedstawicielstwo Ministerstwa Kultury i Turystyki Republiki Tureckiej. Do głównych zadań biura należy nawiązywanie i wspieranie kontaktów kulturalnych pomiędzy Turcją i Polską, promocja tureckiej turystyki, udzielanie informacji na temat Turcji oraz koordynacja działań public relations na polskim rynku. Jednym z rodzajów promocji turystyki jest współpraca z dziennikarzami. Autor zdjęć Piotr Trybalski przebywał w Turcji na zaproszenie Ministerstwa Kultury i Turystyki Republiki Tureckiej.

Turcja i Polska

Stosunki dyplomatyczne pomiędzy Osmanami (Imperium Osmańskim) i Królestwem Polskim zostały nawiązane w 1414 roku, ponieważ oba państwa były bezpośrednimi sąsiadami od późnego średniowiecza do końca 18. wieku.

600-lecie nawiązania stosunków dyplomatycznych było obchodzone w 2014 roku.

Kontakt

Ul. Krakowskie Przedmiescie 19/1
Warszawa, Polski
+48 22 826 62 88 - 89

Email: info@turcja.org.pl
Website: www.turcja.org.pl

Turcja Broszury